365 Obserwatorzy
122 Obserwuję
agzak

Agnieszka Żak

Autorka zbioru opowiadań "Karaluch w uchu", blogerka: https://agnieszkazak.com

Teraz czytam

Wszystkie strony świata
Ursula K. Le Guin
Kosmiczny poradnik zycia na Ziemi
Chris Hadfield
Przeczytane:: 16 %
Teoretyczne minimum Co musisz wiedziec, zeby zaczac zajmowac sie fizyka
Hrabovsky George Susskind Leonard
Przeczytane:: 13 %
A Game of Thrones (A Song of Ice and Fire #1)
Przeczytane:: 2 %
Robótki ręczne
Cheryl, Rich Tennant, Trisha Malcolm, Pam Allen
Przeczytane:: 220/424 stron

Znak trzech kontra czterech

Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa - Arthut Conan Doyle

Czytam sobie "Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" i dotarłam do "Znaku czterech", który w "Sherlocku" BBC odpowiada drugiemu odcinkowi trzeciej serii ("The Sign of Three"). O ile znałam wcześniej "Studium w Szkarłacie" (odcinek "Study in pink") oraz "Psa Baskerville'ów" (odcinek "The Hounds od Baskerville"), miło był mieć możliwość porównania jakiegoś innego dzieła Doyle'a i jego "unowocześnionej" wersji.

 

"The Sign of Three" zawiera w sobie nie tylko "Znak czterech", ale też "Sprawę tożsamości", a i pewnie jakieś inne pomniejsze opowiadanie, którego jeszcze nie przeczytałam. W oryginalnym "Znaku czterech" pojawia się wątek martwego mężczyzny znalezionego w zamkniętym pokoju. I szczerze mówiąc, rozwiązanie tej zagadki nie jest aż tak interesujące jak w wersji serialowej. Ta zmiana akurat bardzo mnie ucieszyła. Natomiast szkoda, że twórcy wycięli cały wątek skarbu - myślę, że uwspółcześniona historia o przemycanych klejnotach, ukrywanym skarbie, zemście po latach i kradzieży mogłaby zostać świetnie zrealizowana. Niestety, w trzecim sezonie twórcy postanowili za bardzo skupić się na emocjach i relacjach niż na dobrych opowieściach kryminalnych. A szkoda, bo tak kochałam ten serial…

 

http://www.anenglishmaninsandiego.com/thebluediary/sherlock-s03e02-the-sign-of-three-review

 

Natomiast "Sprawę tożsamości" scenarzyści wycisnęli do końca. Zapożyczyli tylko pomysł z cudownym mężczyzną, który znikł bez śladu, zmienili natomiast motywy jego działania, by móc powiązać tę sprawę ze sprawą martwego człowieka w zamkniętym pomieszczeniu. Świetny pomysł.

 

Warto jeszcze wspomnieć o Mary Morstan, która po raz pierwszy pojawia się właśnie w "Znaku czterech" - niestety, twórcy postanowili też zupełnie wyciąć pierwsze spotkanie Mary i Johna a także powód, dla którego Mary zgłosiła się do Sherlocka (trzymanie się oryginału nie pasowałoby do serialowej linii czasowej). Mary w książce jest postacią słabo zarysowaną, uroczą i miłą dziewczyną, która podziwia umiejętności Sherlocka, zakochuje się w Johnie. I w zasadzie tyle. W serialu jest zabawna, luzacka, mądra i ze spokojem podchodzi do szaleństw obu panów. Bywa też nad wyraz sprytna, manipulując zarówno Sherlockiem, jak i Johnem.

 

W sumie "The Sign of Three" uważam za najlepszy odcinek trzeciej serii. Akcenty humorystyczne (pijany Sherlock i "sitting thingy") były urocze, a Mary to świetna postać, ale ten odcinek miał po prostu dobrą zagadkę, którą Sherlock rozwiązuje na swój dziwny, widowiskowo zaprezentowany sposób. Mam nadzieję, że czwarta seria bardziej skupi się na zagadkach.