365 Obserwatorzy
122 Obserwuję
agzak

Agnieszka Żak

Autorka zbioru opowiadań "Karaluch w uchu", blogerka: https://agnieszkazak.com

Teraz czytam

Wszystkie strony świata
Ursula K. Le Guin
Kosmiczny poradnik zycia na Ziemi
Chris Hadfield
Przeczytane:: 16 %
Teoretyczne minimum Co musisz wiedziec, zeby zaczac zajmowac sie fizyka
Hrabovsky George Susskind Leonard
Przeczytane:: 13 %
A Game of Thrones (A Song of Ice and Fire #1)
Przeczytane:: 2 %
Robótki ręczne
Cheryl, Rich Tennant, Trisha Malcolm, Pam Allen
Przeczytane:: 220/424 stron

Dobre od połowy

Miasto złudzeń - Ursula K. Le Guin

Ale żaden człowiek nie mógł mi zrobić tego, co zrobili Shinga. Szanuję życie, ponieważ jest bardziej skomplikowane i niepewne niż śmierć, a najbardziej skomplikowany i najmniej pewny jest umysł człowieka. Shinga nie naruszyli swego prawa i pozostawili mnie przy życiu, ale zabili moją osobowość. Czy to nie morderstwo? Zabili dziecko, które we mnie było, i zabili dorosłego mężczyznę. Czy można nazwać szacunkiem dla życia takie igranie z ludzkim umysłem? Ich najwyższe prawo jest kłamstwem, a cześć dla życia szyderstwem.

 

Wymęczyła mnie ta książka. Mówię to z żalem, bo to w końcu moja ulubiona Le Guin. Wymęczyła mnie pierwsza połowa tej książki, która – po przeczytaniu całości – wydaje się mocno zbędna. Oto główny bohater traci pamięć i wyrusza w podróż w poszukiwaniu prawdy o samym sobie. Podróż okazuje się nudna i żmudna, wypełniona w kółko powtarzanymi motywami barbarzyńskich, do obrzydzenia patriarchalnych plemion.

 

Ale w drugiej część w końcu dzieją się rzeczy warte uwagi, rzeczy, których po powieści Le Guin bym się spodziewała (nie żebym nie spodziewała się zniszczonej, biednej Ziemi i jej cierpiących mieszkańców, z trudem próbujących zachować resztki starej kultury). Bohater, po dotarciu do celu, musi zmierzyć się z Wielkim Kłamstwem. Musi odnaleźć prawdę nie tylko w słowach Shinga, którym nie ufa, ale też w samym sobie, rozdartym między dwoma osobowościami, dwoma światami, dwoma zestawami doświadczeń. Musi się ukrywać i uważać, by najdrobniejszą myślą nie zdradzić swych ludzi. Rozgrywająca się między umysłami potyczka, uprzejmości dla zachowania pozorów, podchody między bohaterami, lawirowanie między prawdą a kłamstwem – to jest w tej książce dobre, to stanowi jej esencję i szkoda, że musiałam się przegryźć przez przydługi wstęp, by się tym nacieszyć.