365 Obserwatorzy
122 Obserwuję
agzak

Agnieszka Żak

Autorka zbioru opowiadań "Karaluch w uchu", blogerka: https://agnieszkazak.com

Teraz czytam

Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski
Keith Houston, Paweł Lipszyc
Kosmiczny poradnik zycia na Ziemi
Chris Hadfield
Przeczytane:: 16 %
Teoretyczne minimum Co musisz wiedziec, zeby zaczac zajmowac sie fizyka
Hrabovsky George Susskind Leonard
Przeczytane:: 13 %
A Game of Thrones (A Song of Ice and Fire #1)
Przeczytane:: 2 %
Robótki ręczne
Cheryl, Rich Tennant, Trisha Malcolm, Pam Allen
Przeczytane:: 220/424 stron

Nic się nie zmieniło od '35

Zabić drozda - Harper Lee, Zofia Kierszys

Dawno już nie czytałam niczego o dorastaniu, a już na pewno dawno nie czytałam czegoś tak dobrze napisanego. Powieść Lee ma znajomy powiew utraconego dzieciństwa, rozbudza niewyraźne wspomnienie czasu okrutnych, choć jednocześnie dziwnie niezłośliwych zabaw, niewinnego spojrzenia na świat, czarno-białej moralności osoby, której umysł nie przesiąkł jeszcze przykrymi realiami świata dorosłych. I choć jest to powieść przede wszystkim o rasizmie, o powoli zmieniającej się mentalności, o tym, jak postępować zgodnie ze swoim sumieniem i być zwyczajnie porządnym człowiekiem, dla mnie pozostanie przede wszystkim historią o dorastaniu. Skaut i Jem powoli nie tylko uczą się, co to znaczy stawać się dorosłym, ale też zaczynają poszukiwać swojego miejsca w społeczeństwie – zwłaszcza wyraźny jest podział na płcie, bo im starsze stają się dzieci, tym mniej chłopiec Jem chce bawić się z siostrą i tym mocniej wypomina jej, że „zachowuje się jak dziewczyna”. W tym samym czasie Skaut zarzeka się, że nie chce być damą, nie chce nosić sukienek ani uczestniczyć w nudnych spotkaniach kółka misyjnego, bo wszystkie najlepsze zabawy to te na świeżym powietrzu, gdy można się ubrudzić. Skaut ma wciąż świeży umysł, a my obserwujemy, jak stawia opór posegregowanemu i uporządkowanemu światu dorosłych, nie pozwalając przypisać się do żadnej roli, pragnąć pozostać sobą. Książka przypomina, że wraz z dorastaniem, tracimy część siebie, dostosowując się do oczekiwań dorosłych.

 

Olbrzymim plusem tej książki jest też jej przystępność, bo mimo wszystko jest na wskroś amerykańska, a mimo to zrozumiała dla kogoś spoza tego kręgu kulturowego. Może to zabrzmieć dziwnie w epoce olbrzymiej popularności Hollywoodzkich produkcji, ale prawda jest taka, że są one jednak w stosunku do prawdziwej amerykańskiej kultury uproszczone i spłaszczone na rzecz globalnego rynku. Produkcjom takim jak Flags of Our FathersGood Night and Good Luck czy  Confessions of a Dangerous Mindchyba lepiej oddają ten klimat. Zabić drozda pokazuje sytuację w małym amerykańskim miasteczku w latach ’30 XX wieku, skupiając się przede wszystkim na problemie rasizmu, ale też systemu szkolnego czy ubożenia społeczeństwa, a robi to wyjątkowo czytelnie, interesująco, starając się (głównie słowami ojca głównej bohaterki) nie potępiać ani patologii ani  uprzedzeń, a raczej szukać zrozumienia i porozumienia, w nadziei, że małymi kroczkami uda się uczynić świat lepszym. Czarnoskóry bohater powieści oskarżony  jest o przestępstwo, którego nie popełnił, ale rasowe uprzedzenia utrudniają udowodnienie jego niewinności. Choć niesprawiedliwość jest oczywista, a temat w obliczu różnych aktualnych wydarzeń w Stanach wciąż aktualny, Lee potrafiła wyjść poza prostą, agresywną krytykę i ukazuje sytuację z wyjątkową delikatnością, inteligentnie tłumacząc zarówno jak ważna jest równość, jak i by prawidłowo ją rozumieć i egzekwować.

 

Jest też książką boleśnie aktualną: rasizm i nietolerancja wciąż są problemem - dwa tygodnie temu w USA biały mężczyzna wszedł do Kościoła Afroamerykanów i zastrzelił 9 czarnoskórych osób. W Ameryce regularnie wybuchają dyskusje o tym, że np. ktoś został zastrzelony przez policję tylko dlatego, że był czarny, więc policja z góry założyła, że miał broń, bo miał rękę w kieszeni itp. W zeszłym roku kwestia brutalności policji względem czarnych była przedmiotem głośnej dyskusji i protestów. W tym tygodniu w Polsce 14-latek popełnił samobójstwo, bo wyzywali go od "pedałów" i są ludzie, którzy nie mają problemu komentować "dobrze, że zdechł". Te sytuacje niewiele różnią się od opisanych w książce, zupełnie jakby od 1935 nic się nie zmieniło.

 

Zawarte w książce moralne pouczenie wyszło jednak naturalnie i prawdziwie, może dlatego, że przekazywane jest ustami dziecka. Zabić drozda jest książką szalenie dobrą, świetnie napisaną, ale przede wszystkim czystą i jasną w przekazie, mimo natłoku tak wielu poważnych wątków.

 

Bardzo długo i szczegółowo można by pisać o poszczególnych poruszanych zagadnieniach, zamiast tego powiem tylko, że koniecznie trzeba tę książkę przeczytać.

Źródło materiału: http://agnieszkazak.com/2015/06/29/majowo-czerwcowe-lektury