365 Obserwatorzy
122 Obserwuję
agzak

Agnieszka Żak

Autorka zbioru opowiadań "Karaluch w uchu", blogerka: https://agnieszkazak.com

Teraz czytam

Wszystkie strony świata
Ursula K. Le Guin
Kosmiczny poradnik zycia na Ziemi
Chris Hadfield
Przeczytane:: 16 %
Teoretyczne minimum Co musisz wiedziec, zeby zaczac zajmowac sie fizyka
Hrabovsky George Susskind Leonard
Przeczytane:: 13 %
A Game of Thrones (A Song of Ice and Fire #1)
Przeczytane:: 2 %
Robótki ręczne
Cheryl, Rich Tennant, Trisha Malcolm, Pam Allen
Przeczytane:: 220/424 stron

Ripley po raz trzeci

Gra Ripleya - Patricia Highsmith

Zabierając się za trzecią część cyklu o Tomie Ripleyu liczyłam na ciekawe dokończenie wątku z części drugiej. Niestety, sprawa Derwatta zostaje podsumowana ledwie w jednym akapicie. Widać autorka na tyle pogubiła się we własnej intrydze, że nie umiała jej sensownie zamknąć. Zamiast tego oferuje nam zupełnie nową, porządnie zbudowaną historię.

 

Reeves Minot, znajomy Ripleya, oferuje sporą sumę za pomoc w zlikwidowaniu dwóch mafiosów. Ten jednak nie ma zamiaru wdawać się w kolejną awanturę, a już na pewno nie zadzierać z mafią. Zamiast tego postanawia wciągnąć do sprawy zupełnie niewinnego, ubogiego ramiarza. Jonathan Trevanny wydaje się zupełnie nie nadawać do tej roboty. Nigdy nikogo nie zabił, do tego cierpi na nieuleczalną chorobę, jednakże chęć finansowego zabezpieczenia rodziny może okazać się silniejsza od lęku…

 

Bardzo dobrym posunięciem było zepchnięcie głównego bohatera na drugi plan. Dzięki temu Tom jest cichym sprawcą wydarzeń, z ukrycia pociągającym za sznurki. Z tego też względu, inaczej niż we wcześniejszych książkach z cyklu, nie towarzyszymy Ripleyowi bezustannie. Zamiast tego obserwujemy poczynania Trevanny’ego, który bije się z myślami i zastanawia, czy przyjąć niebezpieczną propozycję. Kuszony wizytą u lekarzy-specjalistów chce uzyskać dla siebie jak największe korzyści, a jednocześnie nikogo nie zabić. Minot jest jednak sprytnym manipulatorem i wciąga Trevanny’ego w intrygę równie przebiegle co Ripley.

 

Trevanny to postać dziwna. Z jednej strony motywy jego postępowania są jasne i logiczne. Z drugiej – brak mu zdecydowania. Mężczyzna pozwala, by nurt wydarzeń go porwał. Teoretycznie stara się stawiać pewien opór, ale przez większość czasu jest mu wszystko jedno. Im dalej w powieść, tym Trevanny staje się człowiekiem bardziej obojętnym, otępiałym i łatwym do pokierowania. Zmęczony chorobą, wykorzystany i nie potrafiący prowadzić gry tak sprytnie jak Minot i Ripley podupada na duchu. Potrafi być przez to irytujący, choć niewątpliwie sytuacja, w jakiej się znalazł jest ciężka.

 

Sam Ripley nie kombinuje bez potrzeby, a wszystkie podejmowane przez niego działania mają sens. W drugiej części czasem odczuwałam bezcelowość akcji, tutaj już nie. Być może „Gra Ripleya” nie dorównuje „Utalentowanemu”, a jest z pewnością lepsza od „Ripley pod ziemią”. Rozterki i posunięcia bohaterów śledzi się z zainteresowaniem, sytuacja stopniowo się komplikuje, a finał ma gorzki smak.