365 Obserwatorzy
122 Obserwuję
agzak

Agnieszka Żak

Autorka zbioru opowiadań "Karaluch w uchu", blogerka: https://agnieszkazak.com

Teraz czytam

Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski
Keith Houston, Paweł Lipszyc
Kosmiczny poradnik zycia na Ziemi
Chris Hadfield
Przeczytane:: 16 %
Teoretyczne minimum Co musisz wiedziec, zeby zaczac zajmowac sie fizyka
Hrabovsky George Susskind Leonard
Przeczytane:: 13 %
A Game of Thrones (A Song of Ice and Fire #1)
Przeczytane:: 2 %
Robótki ręczne
Cheryl, Rich Tennant, Trisha Malcolm, Pam Allen
Przeczytane:: 220/424 stron

Ripley po raz drugi

Ripley pod ziemią - Patricia Highsmith

Oto druga część „Utalentowanego Pana Ripleya”. Kontynuacje mają to do siebie, że zwykle są słabsze. Jak jest w tym wypadku?

 

Tom Ripley, dzięki pieniądzom ze sfałszowanego testamentu jego zaginionego w podejrzanych okolicznościach przyjaciela, prowadzi życie, o jakim zawsze marzył. Nie musi pracować, czas spędza na nauce języków, pielęgnowaniu ogrodu, kolacjach z żoną i znajomymi. Dodatkowe dochody czerpie ze spółki Derwatt Ltd, zajmującej się handlem obrazami Derwatta i akcesoriami malarskimi sygnowanymi jego nazwiskiem. Cały problem polega na tym, że malarz od dawna nie żyje, a nowsze obrazy to falsyfikaty wykonane przez jego przyjaciela, Bernarda Tuftsa. Sam Derwatt miałby się ukrywać w Meksyku. Oszustwo musiało w końcu wyjść na jaw – z Ameryki przyjeżdża biznesman Thomas Murchison, przekonany, że zakupiony przez niego „Zegar” to falsyfikat. By ratować sytuację, Ripley „wskrzesza” malarza.

 

Książka zaczyna się ciekawie – Ripley ponownie wciela się w podwójną rolę, raz będąc sobą, a raz udając zmarłego Derwatta. Próbuje przekonać Murchisona, że wszystkie prace są oryginalne. Gdy to się nie udaje, rozmawia z nim jako Tom Ripley. Gdy także w ten sposób nie udaje mu się niczego wskórać, zabija niewygodnego człowieka. Pozbycie się ciała to tylko początek kłopotów – musi sobie poradzić z wpadającym w depresję Bernardem, niespodziewanymi gośćmi i wątpliwościami wokół obrazów.

 

Niestety książka trochę zawodzi. Owszem, intryga jest skomplikowana, a niebezpieczeństwo wpadki duże, ale chwilami pomysły i zeznania Ripleya są tak dziwne, że trudno uwierzyć, iż policja nie zdecydowała się na bardziej stanowcze działania względem jego osoby. Zwłaszcza, że wielokrotnie pojawia się odwołanie do sprawy Dickiego Greenleafa, zamordowanego przez Toma w pierwszej części. Policja niby ma jakieś podejrzenia, ale niewiele z tym robi. Rozczarowują szczególnie ostatnie sceny. Inna, może mniej istotna sprawa, to ogólny klimat książki. W „Utalentowanym” zachwycał przepych hoteli i piękno Włoch. W drugiej części, mimo że bohater dużo podróżuje, zabrakło ciekawych scenografii, oddających urok poszczególnych krajów. Szkoda.

 

Z postaci nie rozczarowuje tylko sam Tom Ripley. Mogłoby się wydawać, że próżniacze życie szybko go znudzi, poczuje się zawiedziony i poszuka nowych rozrywek. Nic bardziej mylnego. Ripley konsekwentnie pozostaje sobą, jest zadowolony ze spokojnego życia, jakie prowadzi. Wciąż też czuć, że odczuwa pogardę do tych, których uważa za głupszych, irytuje się na nich. Dobrze widać to w rozmowie z Murchisonem. Pozostaje człowiekiem drobiazgowym, bardzo szczegółowo i z zimną krwią wykonującym czynności. Pamięta o zatarciu śladów, wyrzuceniu ubrania, uszkodzeniu pierścienia, co ma urealnić jego historię. Szkoda tylko, że autorka zrezygnowała z rysu „bezpłciowości”. Lekkie wahanie w wyborze własnej seksualności dodawało Ripleyowi smaczku.

 

Pozostali bohaterowie stanowią tylko tło i nie prezentują sobą niczego ciekawego. Na przykład w przypadku żony Toma, Heloize, kilka razy pojawiają się aluzje do jej słabych standardów moralnych. Ale kobieta nie potwierdza tego specjalnie czynami. Nie wiemy też, co dzieje się w jej głowie, mąż wierzy jej do tego stopnia, że nie zajmuje się specjalnie jej reakcją na wydarzenia (narracja prowadzona jest w pierwszej osobie). Przez to jest trochę bezbarwna, mogłoby jej właściwie nie być. Tak samo jak kuzyn Dickiego Greenleafa – jego pojawienie się nie ma w zasadzie żadnego uzasadnienia. Koledzy z galerii, służąca, policja… brakuje im wszystkim ciekawych rysów. Wart uwagi jest jedynie Bernard – zachowuje się w sposób dziwny i nielogiczny, ale pasuje to do człowieka doprowadzonego na skraj rozpaczy. O nim też sam Tom wypowiada się szerzej, dzięki czemu bliżej go poznajemy.

 

„Ripley pod ziemią” nie jest książką złą, ale jednak rozczarowującą, zwłaszcza, gdy czytało się pierwszą część. Motyw „ożywienia” Derwatta jest ciekawy, niektóre wydarzenia i poczynania bohaterów przykuwają do lektury, ale im dalej, tym fabuła za bardzo się plącze, a intryga Ripleya przybiera niedopracowany, klejony na siłę kształt. Po tym wyrachowanym, utalentowanym mordercy spodziewałam się więcej.

 

Ale dalej kocham całą serię i może akurat nie przepadam za tą jej częścią, ale całość wciąż polecam.